Ghost Hunt- można przetłumaczyć to na "łowca duchów".
Tytuł wręcz idealny do tego anime.
Mai- dziewczyna lubiąca opowieści o duchach. Często organizuje wraz z dwiema przyjaciółkami spotkania po lekcjach, gdzie straszą się one nawzajem historiami o latających duszach, które atakują ludzi. Powiada się, że gdy wszystkie trzy osoby skończą opowiadania, liczą do trzech, każda po kolei. Wtedy to powinien zjawić się ktoś czwarty (ktoś = duch).
Dziewczęta tak właśnie robią. Jakież to przerażenie je ogarnia gdy zza drzwi dobiega męski głos- "cztery". Piski i wrzaski, a przecież chyba o to im chodziło?
Ku ich szczęściu, do pokoju wchodzi wysoki chłopak. Dwie z dziewcząt od razu witają się z przystojniakiem, tylko Mai pozostaje z tyłu naburmuszona (Nie jej typ? A może nie mogła się dopchać?). Tak czy owak, chłopak przedstawia się jako Shibuya i widać, że jest niezwykle zainteresowany tymi historyjkami ( czyżby kolejny fan duszka Kacperka?).
Tak oto wszyscy się poznali. Chociaż dla niektórych spotkanie z Mai nie należało do najprzyjemniejszych... Chodzi tu o wypadek, który owe dziewczę spowodowało. Ale tego dowiecie się oglądając.
Pierwsze anime, które obejrzałam i które wprowadziło mnie na ścieżkę maniaczki anime i mangi (takie masełko maślane).
Akcji dużo, horroru też niemało. Dla ludzi o słabych nerwach, nie polecam oglądać czterech ostatnich odcinków bo... dużo się dzieje. Naprawdę DUŻO. Krew się leje, duchy straszą. Aż ciarki po plecach przechodzą.
Polecam, polecam, polecam, chociaż, jeżeli oczekujecie romansu, to nici z tego. A szkoda =(
10/10--> Epic Win!





0 komentarze:
Prześlij komentarz