Kuroshitsuji II

On niedziela, 22 kwietnia 2012 0 komentarze

Moje pierwsze wrażenie po zobaczeniu obrazka promującego drugą serię: "Że niby jak to?!". Zobaczyłam wtedy sztywniaka w czarnym stroju (domyśliłam się, że zapewne to demon) oraz głupiego blondasia z wkurzającą miną. Odetchnęłam z ulgą, gdy pojawili się Ciel i Sebastian.

Pierwszy odcinek to misz-masz. Na początek znajoma scena- chłopiec śpi w swoim łóżku, a jego lokaj odsłania zasłony.
Ale od początku coś nie gra.

Dowiadujemy się, że wredny blondyn to Aloic Trancy, który uwielbia robić na złość swojemu lokajowi, wydłubywać oczy służącej i odstawiać teatrzyk (w razie potrzeby). Natomiast jego lokaj to sztywna kłoda, zwana Claude, która nazywa siebie "demonem".
Trancy' iego  ma odwiedzić wujaszek, więc nakazuje on słudze, aby wszystko przygotował.
Od razu robi się smutno, gdyż zamiast popularnego "Yes, my Lord (tego po prostu nie da się przetłumaczyć ;p)" słyszymy "Tak, Wasza Wysokość".
Claude pokazuje nam swój popisowy układ taneczny "step na barierce", po czym, niczym małpa wypuszczona z klatki, skacze sobie na żyrandol. Ale popisów jeszcze mu za mało, bowiem rzuca w górę stół i wszystko, co było na nim, czy też obok; rzuca talerzami i ląduje z gracją na podłodze.

Po przyjeździe gości, Trancy opowiada swą smutną historię, która przypomina mi bardzo przeszłość Ciela (autorom chyba zabrakło pomysłów). Gdy rodzinka odjeżdża, Alois znów zamienia się we wrednego smarkacza i robi to, co mu się żywnie podoba (przysięgam, jakbym mogła, to bym go zabiła). Dodam też, że jest o sto razy gorszy, niż Phantomhive, więc poniekąd współczuję Claude'owi, że musi się z taką osóbką użerać (zapewne dlatego najął czwórkę innych demonów, aby mu pomogły).

Ale, ale! W końcu do domostwa Trancy'ego przybywa tajemniczy mężczyzna, z wielką walizką, w płaszczu i z kapeluszem na głowie, przez co nie widać jego twarzy. Nico później wydaje się, po co tu przybył. Mianowicie po... herbatę (?). Szkoda, że o wiele później dowiadujemy się, po co ta szopka i herbatka (nie,  nie był on spragniony).

Prawdę mówiąc, twórcy mogli postarać się lepiej. Dużo, dużo, dużo, dużo (jeszcze tak z kilka razy) lepiej.
Claude- bez charakteru. To tak, jakby postawiono kłodę drewna. Nawet, gdy jest niebezpiecznie, on stoi sobie, jakby go super glue przykleili. W ogóle to dwulicowa świnia. Tutaj mówi, że chce duszy Aloisa i będzie jej pragnął do końca, a z drugiej strony goni za duszyczką Ciela, o którą musi bić się z Sebastianem.
Ale jednego nie rozumiem: Skoro Claude [Uwaga! Spoiler!] ukradł duszę Phantomhive'a, to na grzyba potem o nią walczył, skoro był w jej posiadaniu?
Co do Ciela- w drugiej serii czeka was wiele niespodzianek.
Grell- wolę nie wspominać. Zupełnie oszalał na punkcie Sebastiana.

Na koniec dodam jeszcze, że w II części nie miało być już Ciela i Sebastiana, jednak fani (zapewne najwięcej yaoistek) zbuntowali się i wygrali. W sumie, to że Ciel i Sebastian są w drugiej serii, to chyba jedyny duży plus.


0 komentarze:

Prześlij komentarz